Z przyrodą za pan brat od urodzenia. Kilkadziesiąt dni po ogłoszeniu stanu wojennego, przyszłam na świat podczas pamiętnej zimy. Wiosną miałam już niańkę na miarę córki weterynarza. Wózek z niewielkim zawiniątkiem bujał gość na długich czerwonych nogach,   nie używając do tego rąk a swojego spiczastego, długiego, równie czerwonego jak nogi, dzioba. Bociek rósł ze mną przez kolejne trzy lata. Odstraszał intruzów od wózka puszeniem i klekotał mi do snu. Ptasie towarzystwo miałam więc zakodowane od małego. 

© 2014 by Karolina Myroniuk, e-mail: qelka@poczta.fm

 

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now